które w zetknięciu z nimi szybko zmieniały swój stan skupienia w płynny. Mark poczuł ogromny smutek. Dojmujący ból promieniał z jego podbrzusza na całe ciało by swoją kulminację osiągnąć w okolicach gardła. Mark czuł jak wielka kula bólu narasta i narasta by wreszcie eksplodować w postaci spazmatycznego płaczu. Słone łzy pomieszały się ze słodką wodą, która jeszcze przed chwilą była śniegiem. Mark z trudem przewrócił się na plecy. Obok niego leżał potłuczony znicz. Grube czerwone szkło tworzyło na białym tle bardzo wyrazisty wzór. Śnieżyca powoli ustępowała. Mark zaczął odczuwać chłód podłoża, na którym od dłuższej chwili spoczywał. Szloch ustał. Mark otarł twarz i z trudem się podniósł. Pozostając na czworaka przybliżył się do grobu, który nieomal spowodował jego śmierć. Odgarnął ręką pokryty śniegiem napis.

Anna Preston, 1975 - 2011.

 

29
29 / 29
Michał Rudy © 2015