Przyodziani w bosość naszych stóp,

Stąpaliśmy lekko po ciepłym asfalcie.

Ulica była szeroka,

ludzie śpiewni,

a powietrze słodkie.



Wszystko było tajemnicą,

na każdym kroku inna historia.

Tylko autor ten sam o milionie twarzy,

Przedwieczny byt,

Prajednia początku i końca.



My w Nim.

Spacerowaliśmy unosząc swe bose stopy pełne nadziei,

które nigdy się nie spełnią.

 

Michał Rudy © 2015