25.03.13  

 

 

 

 

 

Lubię podglądać czyjeś życie.

Przez okno.

Jak ktoś żyje.

Ma lampę w salonie, która świeci i przyjemnie roztacza wrażenie.

Pomarańczowe ciepło.

Kawałek dalej migocze telewizor. Miesza obrazki. W głowie.

Na środku czyjegoś życia taboret. Stara farba łuszczy się, do gołego drewna.

Na ten taboret wchodzi Pani. Pani swojego życia. Schludna, zadbana, po czterdziestce.

Wykręca żarówkę. Auu, gorąca. Żarówka spada i rozbija się o podłogę.

Kobieta niczym nie zniechęcona wkręca nową żarówkę. Energooszczędną, o poświacie księżycowej.

Poprzednia żarówka się stłukła więc musiała ją wymienić na nową, o poświacie księżycowej.

Nie wie o tym, że otarła się właśnie o śmierć.

Schludna, zadbana. Atrakcyjna.

W środku swojego życia podglądanego przez okno.

 

Michał Rudy © 2015