żeby Ci dziecko drogie wyłożyć na czym polega sukces w tej branży. Czekają już na mnie w Briston Hall, są tam wszyscy, czego im Wam życzę żebyście kiedyś dostąpili zaszczytu... Do roboty!! Jutro punkt dziesiąta! U Mnie! - Frank z hukiem opuścił biuro. Jego donośny głos jeszcze przez chwilę unosił się w pomieszczeniu. Unosił się w nim także wyraźnie wyczuwalny duch defetyzmu. Od tygodnia każdy pomysł, myśl i koncepcja okazywała się nie dość dobra w starciu z oczekiwaniami Wielkiego Franka Coogana. Żaden przedstawiony projekt nie uzyskał akceptacji Mistrza. Tym razem stawka była zbyt wysoka. Odbiorcą Projektu był Klient. Ten Klient. Wszystko więc musiało być zapięte na ostatni guzik, wszystko przemyślane, rozrysowane i spięte w całość jedną genialną myślą.

- To może ja zaparzę kawy. - pierwsza odezwała się Katrin, najmłodsza w zespole.

- To ja uważę działę. - dodał Tom i zachichotał.

- O... przestań... sytuacja jest poważna a ty jak zwykle jaja sobie robisz. Nie czujesz tego? Tym razem On nie żartuje. - Mark nie był w nastroju.

- No pięknie... Mamy zaledwie kilka godzin

na stworzenie dzieła a Wy zaczynacie od kłótni... Każdy jest zmęczony, ja także, ale pozwólmy sobie na tę odrobinę luksusu, że frustracji związanych z tą sytuacją nie będziemy wyładowywać na sobie, ok? Niech Katrin zrobi kawę, Tom niech kręci te dżointy jeśli mu z tym dobrze, a ty Mark przynieś tu ostatni odrzucony projekt... - Ann próbowała okiełznać sytuację.

- A ty? Ciekawe co ty w tej sytuacji zrobisz? Pani Prymuska, pupilka Prezesa, może masz jakąś genialną myśl? He?

- Prymuska? Pupilka Prezesa? Ty się posłuchaj chłopcze! Co ty wygadujesz? Żebym nie musiała Ci przypomnieć jak ty dostałeś się do Zespołu... Chcesz tego?

- O tak Ann tak, przypomnij mu, zróbmy sobie na początek nie burzę mózgów tylko operacje na otwartych mózgach... - szydził Tom. Spod budynku doszedł ich odgłos odjeżdżającego samochodu Franka. Gdyby jeszcze było jasno z pewnoscią doszedłby też krwisto czerwony blask karoserii bolidu z Maranello.

Frank Coogan znany w całej branży, człowiek - legenda, który nigdy się nie zawahał i nigdy nie spaprał roboty. Wpierw godzinami

3
4 / 9
Michał Rudy © 2015