Frank Coogan

 

 

 

 

 

- Gówno. Gówno gówno gówno! Nie tak! Ja pierdolę... Ile razy można wam to wbijać w te durne łepetyny! Ile!? - Frank był dziś bardzo wyrozumiały dla swoich pracowników. Nie beształ ich, nie łajał, nie karcił a jedynie zwrócił uwagę, że projekt, w który się zaangażowali wymaga bardziej nieszablonowego podejścia. Że tym razem Klienta nie da się zbyć zwyczajnym hasłem, które tak wiele razy chwytało i przynosiło pożądany efekt w postaci zdobycia i utrzymania targetu. Ho ho i to targetu nie bylejakiego i w niebylejakiej ilości. Zespół Franka słynął z tego, że powierzone mu zadania realizował na 110%. Dlatego Frank dbał o ten zespół o jego morale i odpowiednią motywację do pracy.

- Dziś siedzicie tu aż nie padnie z waszych złotych ust jakaś myśl! Myśl, która mnie zainspiruje i zachwyci, myśl oryginalna,

która zachwyci nie tylko mnie, ale zachwyci przede wszystkim Naszego Klienta! - Frank spojrzał wymownie w stronę swojego zespołu.

- Ja wiem, że jest piątek, że jest 18:00. Nie dbam o to! Nie wyjdziecie stąd dopóki w waszych durnych łepetynach nie będzie wizji! Jutro o dziesiątej widzę was u siebie. I lepiej żeby to co tu dziś wysmażycie było warte waszego dobrowolnie przepracowanego czasu wolnego! Ann, Mark, Tom, Katrin! Rozumiemy się?

- Tak.

- Nie słyszę!! Rozumiemy się!?

- Tak szefie!

- Ann? Potrzebujesz specjalnego zaproszenia? Specjalnej zachęty!? Myślisz, że błyszczysz, bo zrobiłaś z sukcesem kilka kampanii? Co ty sobie w ogóle myślisz? He? Tu w kolejce na Twoje miejsce czeka piętnastu takich superzdolnych absolwentów Wydziału... A niektórzy z nich to na dodatek śliczne zgrabne i bardzo otwarte pannice, jeśli wiesz co mam na myśli... Rozumiemy się?!

- Tak szefie - bez entuzjazmu wybełkotała Anna.

- Ehhh... Nie mam już dziś siły i czasu

1
2 / 9
Michał Rudy © 2015